Bezstresowe wychowanie – na czym ma polegać?

Wiele w ostatnich latach mówi się o bestresowym wychowaniu, jako alternatywie dla surowego, zdyscyplinowanego wychowania, jakie znamy z własnych domów. Z autopsji chyba każdy z nas mógłby przytoczyć kilka przykładów typowo stresowego wychowania. Gdy spóźniliśmy się wracając z podwórka o kilkadziesiąt minut, ojciec dawał nam kilka razów skórzanym pasem, gdy musieliśmy siedzieć nad talerzem zimnej i niedobrej owsianki dotąd, aż zjemy, bo inaczej nie wstaniemy od stołu, i tak dalej. Z pewnością wielu dorosłym dziś ludziom włos się jeży na głowie na wspomnienie tych rygorystycznych metod i żyją oni z mocnym postanowieniem, ze swojemu dziecku nigdy w życiu nie dadzą obrzydliwej owsianki, a zamiast karać biciem, kupią mu zegarek, by nigdy nie spóźniało się do domu.

 

Ale patrząc na to z drugiej strony – w końcu mimo tak rygorystycznego wychowania wyrośliśmy na porządnych ludzi, a ślady po ojcowskim pasie bolały, ale nie na tyle długo, by dostać z tego powodu traumy na lata. Nasi znajomi również byli wychowywani w podobny sposób, biciem i rygorami, a mimo to wyrośli na dobrych ludzi. Ciężko nam natomiast znaleźć równie porządnych ludzi wychowywanych w sposób bezstresowy, to po prostu młodsze pokolenie, nie mamy więc porównania tych dwóch metod.

 

Bezstresowe wychowanie ma w swoim założeniu polegać na tym, by pod żadnym pozorem nie karać dziecka cieleśnie. Dziecko ma czuć respekt do rodziców ale nie dlatego, że ojcowska ręka może sprawić ból, ale z powodu szacunku, jaki ojciec sobie wyrobił u dziecka. Wychowując bezstresowo nie krzyczymy – ani na dziecko, ani na siebie nawzajem. Dziecko nie może odczuwać agresji w żaden sposób. Poza tym, zamiast dotkliwie karać, z dzieckiem należy rozmawiać, by rozumiało swoje złe postępki i chciało je naprawiać. Cóż, metoda ta w założeniu jest bardzo szlachetna i może dać niezłe efekty, jednak znaczna większość rodziców myli bezstresowe wychowanie z pobłażaniem dziecku. W efekcie rzeczywiście – nie krzyczą na dziecko, ale też nie mają czasu ani dość cierpliwości, by spokojnym i stanowczym tonem wytłumaczyć mu, co zrobiło źle. Nie biją dziecka, więc dziecko myśli, że wszystko mu wolno i „wchodzi na głowę” rodzicom. Zamiast zabraniać – pozwalają na wszystko tylko po to, by mieć spokój i przez chwilę zadowolone dziecko w domu. W ten sposób interpretowane bezstresowe wychowanie niestety nie może przynieść pożytku, i tak wyrasta właśnie pokolenie dzieci rozpieszczonych i rozbrykanych.

Leave a Comment





Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.